Wyobraź sobie ponad 35 tysięcy ludzi z całego świata, którzy w tym samym czasie robią „psa z głową w dół”. Wszystko to dzieje się na alei Rajpath w New Delhi. Wśród ćwiczących jest premier miliardowego państwa, ministrowie oraz dyplomaci z 84 krajów. Przez 35 minut, w pełnym słońcu, wykonują sekwencję 21 asan.
Jak doszło do tego, że 21 czerwca cały świat – od Nowego Jorku po Warszawę – jednocześnie rozwija maty?
Międzynarodowy Dzień Jogi to nie jest pomysł grupy zapalonych joginów, którzy skrzyknęli się na Facebooku. Za tą historią kryje się wielka polityka, błyskotliwa dyplomacja oraz oficjalne rekordy Guinnessa. Poznaj kulisy tego globalnego fenomenu.
Przemówienie, które poruszyło ONZ
Jest 27 września 2014 roku. Zgromadzenie Ogólne ONZ. Na sali atmosfera wielkiej dyplomacji, eleganckie garnitury i rozmowy o trudnych sprawach geopolityki. W tym momencie nowo wybrany premier Indii, Narendra Modi, zgłasza wyjątkowy projekt rezolucji. Proponuje ustanowienie nowego święta, jakim miałby stać się Międzynarodowy Dzień Jogi.
Premier nie opowiada o skomplikowanych pozach. Przekonuje, że joga to nie fitness – to styl życia, narzędzie do radzenia sobie ze stresem cywilizacyjnym oraz sposób na odnowienie harmonii z naturą.
Zadziałało? I to jak! Rezolucja przeszła przez struktury ONZ w rekordowym, wręcz nierealnym tempie. Cały proces zajął zaledwie 75 dni. Projekt zyskał oficjalne poparcie aż 177 krajów. Nigdy wcześniej w historii ONZ żadna inicjatywa nie zyskała międzynarodowego wsparcia na tak ogromną skalę. Joga połączyła ludzi ponad podziałami politycznymi.
Dlaczego Międzynarodowy Dzień Jogi wypada 21 czerwca?
Ta data nie jest przypadkowa – kryje się za nią głęboka symbolika oraz astronomia. 21 czerwca to przesilenie letnie, czyli najdłuższy dzień w roku na naszej półkuli. W tej kwestii kluczowe są dwa aspekty:
- Energia natury: To moment, kiedy Ziemia tętni życiem. Maksymalna dawka światła słonecznego silnie wpływa na nasz organizm. To idealny czas na celebrację życiowej siły.
- Jogiczna tradycja: Według starożytnej mitologii, to właśnie w dzień przesilenia letniego Śiwa (uznawany za Pierwszego Jogina) zaczął przekazywać tajemną wiedzę o jodze swoim pierwszym uczniom.
Pierwsze obchody i dwa rekordy Guinnessa
Pierwszy oficjalny Międzynarodowy Dzień Jogi w 2015 roku z miejsca przeszedł do historii. Wydarzenie zgarnęło dwa oficjalne wpisy do Księgi Rekordów Guinnessa:
- Największa lekcja jogi w historii – na alei Rajpath ćwiczyło jednocześnie dokładnie 35 985 osób.
- Największa liczba narodowości – na matach stanęli reprezentanci aż 84 krajów.
Kropką nad „i” był rok 2016. To wtedy joga została oficjalnie wpisana przez UNESCO na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości.
Dzień, w którym joga stała się własnością świata
Joga wędrowała na Zachód falami przez ponad sto lat. Kamieniami milowymi było wystąpienie Swamiego Wiwekanandy w Chicago (1893 r.), otwarcie studia w Hollywood (lata 40) przez Indrę Devi, która nauczyła Marilyn Monroe pozycji lotosu oraz wizyta zespołu The Beatles w Rishikeshu (lata 60.).
Jednak to rok 2015 zmienił wszystko. To wtedy Międzynarodowy Dzień Jogi zyskał globalną rangę. Za sprawą rekordów Guinnessa i oficjalnego święta ONZ joga przestała być niszową praktyką dla wtajemniczonych. Stała się masowym ruchem. Dla Indii był to popis tzw. soft power (miękkiej siły). Pokazali światu, że ich starożytne dziedzictwo to globalne dobro wspólne, z którego dziś może czerpać każdy z nas.
O tym, jak joga zmienia życie przeczytasz TUTAJ
Więcej o jodze na blogu TUTAJ
